wtorek, 1 kwietnia 2014

Uwaga !

Kochani wysyłajcie mi na mój email marysiap6@gmail.com propozycje dalszych wątków, a w wakacje coś napiszę :)

44148056-moje gg jakby ktoś chciał pogdadać. Śmiało nie gryzę. :)

czwartek, 27 marca 2014

Epilog

Nawet nie wiem kiedy te 200 lat przeleciało mi przed nosem. Moja podróż i Damona trwała aż pół roku, ale muszę przyznać, że było świetnie. Jenna i Rick doczekali się dwójki swoich potomków, lecz i oni w końcu opuścili świat żywych. Stefan i Lexi zaręczyli się, Klaus i Caroline rozstawali się i schodzili miliony razy, Jeremy żyje pełnią życia, Matt przeze mnie został wampirem. Cóż mogę powiedzieć o reszcie, Bonnie umarła strasznie za nią tęsknię tak jak za resztą. Nie wiem nawet co się dzieje z Tylerem, odciął sie od nas, to przykre.
Świat się z zmienia, a my z biegiem czasu nadal zostajemy tacy sami, zamrożeni. Mystic Falls to nie jest już takie samo co wcześniej. Nowi ludzie nowe perspektywy, za dużo tego.
 Siedziałam w jednej z sypialni na łóżku gdy usłyszałam za sobą czyjś dobrze znany mi głos.
-Tu się ukrywasz-zachichotał Damon i usiadł obok mnie, po czym objął mnie szczelnie ramieniem.
-Nie ukrywam się tylko chciałam pobyć sama-rzuciłam i oparłam głowę o jego ramię, głośno wzdychając.
-Mam sobie iść-zapytała zdumiony i przeczesał ręką włosy.
-Nie-odparłam krótko zamykając oczy. Pomyśl sobie, że to wszystko co nas spotkało może od tak dziś zniknąć-rzuciłam i spojrzałam na jego zdziwioną twarz.
-Ty też ?-spytał i cmoknął mnie w czubek nosa.
-Ja nie-odpowiedziałam hardo i wpiłam się w jego usta.
-Więc wszystko niech znika w cholerę-mruknął gdy się od siebie oderwaliśmy. Zachichotałam pod nosem i posłałam mu wdzięczne spojrzenie. Wtuliłam się w niego jak najmocniej i nabrałam powietrza do płuc.
-Nienawidzę Cię-warknęłam po chwili, a wampie aż zachłysnął się powietrzem.
-Ale, ale dlaczego ?-zapytał cały spięty. Wstałam z kanapy i założyłam ręce na piersi.
-Bo to właśnie ty sprawiasz, że codziennie mam dla kogo żyć, a co najważniejsze mam chęć do normalnego funkcjonowania po mimo tego, że życie ciągle stawia przede mną coraz trudniejsze wyzwania. Zabijasz mnie każdym gestem, który jest tak nieziemsko przyjemny. Twój uśmiech, twoje oczy, wszystko co się z tobą wiąże jest moim tlenem bez, którego nie potrafię żyć.
Damon stał chwilę w milczeniu, a jego wyraz twarzy był pusty i sprawiał wrażenie nie obecnego. Czy powiedziałam coś nie tak. Nagle chłopak zamrugał kilkakrotnie i wpił się w moje usta z ogromną żarliwością.




Chłopak w sekundzie rzucił mnie na łóżko. Miękki materac zamortyzował upadek. Damon ponownie wpił się w moje usta, a moje ciało zalała fala ciepła i przyjemności. Gładziłam dłońmi jego plecy. Mruczeliśmy z zadowolenia. Było mi tak okropnie przyjemnie. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie.


W sekundzie zdarłam z niego koszulę, a nasze ciało ogarnęło czysto pożądanie. Damon posłał mi zadziorne spojrzenie i zajął się ściąganiem ze mnie mojej koszulki i sweterka. Zachichotałam pod nosem i obsypałam jego tors bukietem namiętnych pocałunków.



-Jak ty ze mną wytrzymasz ?-wysapał i popatrzył się na mnie. wzięłam głęboki wdech i uśmiechnęłam się do niego.
-Nie wytrzymam bez ciebie-odpowiedziałam i wpiłam się w jego usta. Czułam się tak cudownie wolna, bezpieczna i szczęśliwa. Czy to właśnie ten czas gdy będę wreszcie szczęśliwa ?


***

Zeszłam na dół do salonu gdzie siedzieli moi bliscy. Nawet Nadia się z nami zaprzyjaźniła i jest częstym i mile widzianym bywalcem w pensjonatu.
-Za nas !!-zakrzyknął Damon i podał mi kieliszek w z burbonem. Wzniosłam z innymi toast i roześmiałam się głośno. Objęłam mojego lubego w pasie i spojrzałam na wszystkich. Tak powinno być zawsze. Po moim policzku  pociekła samotna łza.
-Co jest ?-spytał Damon patrząc na mnie z troską. Starłam łzę z policzka i westchnęłam cicho.
-Brakuje mi reszty-mruknęłam smutnie.
-Nam też-odparła Caro i posłała mi pocieszające spojrzenie.
-Hej rozchmurzmy się !-zakrzyknął Jer i dolał wszystkim burbona.
-Jesteśmy władcami tego świata. Wampiry nie mają zahamowań, a co najważniejsze to wieczność jest nasza !!-powiedział entuzjastycznie Damon i wpił się w moje usta. Gdy się od siebie oderwaliśmy, wszyscy wybuchliśmy głośnym śmiechem. Strzeż się świecie banda wampirów z Mystic Falls kontratakuje !!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wiem kochani przepraszam, obiecałam, że to jeszcze nie koniec, ale proszę o zrozumienie. Ta historia trwa stanowczo zbyt długo i brak mi pomysłów. Nie zatrzymujcie mnie tu. Kocham was bo to właśnie dzięki wam z dani nadzień coraz bardziej rozwijam swoje umiejętności. To własnie jest wasza zasługa, a nie moja. Chciałam przeprosić za tak krótki no i gniotowaty epilog. Świetnie bawiłam się na tym blogu, który dawał mi wiele radości, ale nic nie trwa wiecznie.
Nie wiem co bym bez was zrobiła jesteście dla mnie jak druga rodzina :3 Dziękuję za to, że jesteście.
Szczególny dedyk i podziękowania lecą do:
Raven, FantasyGirl, ILoveDamon, Gabriela Somerhalder, Kinga:*, Dominika smile, Ptysia Ch, Nina, Natt Nati, Mrs.X, Alexandra Verdas, Olka Blackie, lenena,  Skazana na Rocka.
Na prawdę jeśli kogoś pominęłam to bardzo przepraszam. Dziękuję oczywiście wszystkim ale to wszystkim. Wszelcy obserwatorzy i komentatorzy jesteście wspaniali. Dziękuję jeszcze raz za wszystko !! <333 Kocham was :3
Tutaj możecie poczytać moją twórczość (liczę na takie same wsparcie jak tutaj):
http://true-and-dangerous-love.blogspot.com/
http://tvd-my-storyy.blogspot.com/
http://bractwo-cienia.blogspot.com/
http://klaroline-love-always-and-forever.blogspot.com/
http://beautiful-love-damon-and-elena.blogspot.com/
http://ghost-whisperer-forever.blogspot.com/
http://tvd-ourhistory.blogspot.com/
http://lovemedelena.blogspot.com/
http://delena-love-always-and-forever.blogspot.com/
BLOG NIE UMIERA NA ZAWSZE !! BĘDĘ CO JAKIŚ CZAS DODAWAĆ MAŁE SCENKI DELENY. BYĆ MOŻE KIEDYŚ TU WRÓCĘ Z NOWYMI ROZDZIAŁAMI, ALE NIE OBIECUJĘ.

Pozdrawiam !! <3333




czwartek, 13 marca 2014

The end [*]

Kochani przepraszam, że nie powiedziałam wam wcześniej ale rozdział 80 był ostatnim rozdziałem na tym blogu. Na weekendzie dodam epilog !
Kocham was !
PISZCIE W KOMENTARZACH TYTUŁ ULUBIONEJ PIOSENKI Z TVD LUB TO !!

niedziela, 9 marca 2014

Rozdział 80.

Zapraszam na nn http://true-and-dangerous-love.blogspot.com/
http://tvd-ourhistory.blogspot.com/?m=1

Elena: Byłam zbyt zszokowana by cokolwiek powiedzieć. Nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać. Zaczęły drżeć mi dłonie, a gula w gardle sprawiała, że nie mogłam wydobyć z siebie ani jednego słowa.
-Eleno, spokojnie-powiedział łagodnym tonem głosu i spojrzał na mnie z zatroskaniem. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy, Czułam, że emocje biorą nade mną górę. Chłopak podszedł i mocno mnie do siebie przytulił. Nic już nie rozumiałam.
-Jestem przy Tobie-szepnął mi do ucha i pocałował w czubek głowy. Popatrzyłam się na jego uśmiechniętą twarz i wzięłam głęboki wdech.
-Jak to się stało, że ty żyjesz ?-zapytałam zdumiona i równocześnie szczęśliwa, że go odzyskałam.
-Czarownice dały mi drugą szansę, choć złamały jakieś prawo, ale nie mogły patrzeć jak znowu się rozstajemy i cierpimy z tego powodu. Bonnie wygłosiła przemówienie, które złapało wiedzmy za serce i przywróciły mnie do świata żywych-odparł i wpił się w moje usta z ogromną namiętnością. Oddałam każdy jego pocałunek w bardzo żarliwy sposób. Gdy się od siebie oderwaliśmy uśmiechnęłam się do niego, a on objął mnie w pasie i zeszliśmy na dół do salonu. Nie zdążyliśmy nawet usiąść na kanapie gdy nagle Lexi rzuciła się Damona mocno się do niego tuląc.
-Hej Lexi nie mów, że mnie polubiłaś-zachichotał i pogładził ją po plecach. Przeczesałam ręką włosy i czułam się jakbym się urodziła na nowo. Radość rozrywała mnie, a miłość do Damona wzrosła dwukrotnie niż wcześniej.
-Ej bo będę zazdrosny !-powiedział Stefan i uścisnął dłoń swojemu bratu.
-No dobra już dobra-mruknęła Lexi z uśmiechem na twarzy. Jakim cudem ty żyjesz ?-dodała zaciekawiona.
-Podziękujcie Bonnie-rzuciłam i od razu przylgnęłam do mojego ukochanego. Drzwi od pensjonatu otworzyły się z łoskotem, a do salonu wpadła Caroline, Bonnie, Matt, Tyler, Jenna, Alaric, Jeremy, Hayley i reszta moich bliskich.
-Bonnie dziękuję Ci za wszystko !-krzyknęłam znienacka i przytuliłam do siebie mocno zdumioną mulatkę.
-Nie ma za co-powiedziała, a gdy wyswobodziła się z mojego uścisku cmoknęłam ją w policzek.
-Bonnie zdążyła nam wszystko opowiedzieć. Dobrze Cie widzieć Damonie-rzuciła Caroline wtulona w Klausa, który trzymał w ręku dwie butelki whiskey.
-Trzeba uczcić nasze zwycięstwo !-krzyknął Tyler i nalał wszystkim po kieliszku alkoholu.
Wznieśliśmy toast za ponowne zwycięstwo i roześmialiśmy się głośno.

Damon: Jak dobrze znowu być żywym. Elena nie odstępowała mnie na krok cały czas mnie do siebie tuliła. To musiało byc dla niej 10 najgorszych godzin w życiu.
-Damonie chodź na chwilę do kuchni i weź ze sobą Elenę !-usłyszeliśmy głos Stefana z kuchni, który poszedł po burbon. Zrobiłem zdziwioną minę, po czym złapałem Elen za rękę i obydwoje poszliśmy do kuchni. Gdy tylko weszliśmy do pomieszczenia stanęliśmy jak wryci. Przy stole siedzieli rodzice Elen, a koło Stefana stała moja matka, Emma i ojciec.
-Witaj Damonie-przywitała mnie moja mama łagodnym tonem głosu, po czym mocno mnie do siebie przytuliła. Tak dawno nie czułem jej dotyku. W kąciku mojego oka zakręciła się łza.
-Kim jest ta młoda dama ?-zapytała gdy wyswobodziła się z mojego uścisku spoglądając na zszokowaną Elen.
-To moja córka Elena-odezwała się Miranda i pogładziła moją ukochana po policzku.
-Jestem Francesca miło poznać-rzuciła i uścisnęła dłoń Elenie. Brązowooka uśmiechnęła się nieśmiało.
Pogawędziliśmy trochę po czym przedstawiliśmy wszystkim naszych rodziców. Było przy tym wiele wzruszeń. Cieszyłem się, że mogłem ich zobaczyć. Silas przeciążył drugą stronę dlatego ich widzimy, a nawet czujemy.
To były najpiękniejszy chwile w moim życiu.
-Szkoda, że już znikli-pisnęła Elena leżąc na łóżku w sypialni gdy już nasi znajomi i bliscy zostawili nas samych.
-Ważne, że mamy siebie-powiedziałem i wpiłem się w jej usta.
-Zawsze i na zawsze-rzuciła gdy się od siebie oderwaliśmy. Uśmiechnąłem się do niej i mocno ją do siebie przytuliłem.

Elena: Siedziałam na plaży grzebiąc ręką w piasku. Powoli się ściemniało. Narzuciłam na siebie różowy sweterek i cichutko westchnęłam. Wspaniale było zobaczyć rodziców.
-Tu się schowałaś-usłyszałam za sobą wesoły ton głosu Damona. Chłopak objął mnie mocno ramieniem i cmoknął w policzek.
-Dziś jest rocznica naszych zaręczyn-zamruczał mi do ucha.
-Z tego wszystkiego zupełnie o tym zapomniałam-rzuciłam smutnie u przeczesałam ręką włosy.
-Nic nie szkodzi. Jesteśmy tu sami, kochamy się to jest ważne-odparł gładząc mnie po policzku.
-Nie jesteśmy tu sami-zachichotałam, a gdy Damon chciał mnie pocałować lekko odepchnęłam go od siebie.
-Kocham Cię-mruknęłam w ramach rekompensaty. Chłopak zrobił zdziwioną minę.
-Nie wierzę Ci-rzucił po chwili, a ja zachłysnęłam się powietrzem. Co on do cholery wygaduje ?
-Czemu ?-wydukałam niepewnie. Damon spojrzał mi głęboko w oczy, a po moim ciele rozlało się przyjemne ciepło.
-Bo nie chcesz mnie pocałować przy innych. Wstydzisz się mnie-odpowiedział, a ja założyłam mu ręce na szyje i oparłam swoje czoło o jego.
-Nie. Uważam, że miłość nie jest na pokaz-wydukałam triumfalnie. Byłam dumna z siebie gdyż wiedziałam, że powiedziałam coś z sensem przygryzając tym przy okazji Damonowi.
-A co jeśli odejdziesz i wszystko okaże się tylko pięknym snem ?-zapytałam znienacka. Nawet nie wiem dlaczego zadałam mu to pytanie.
-Nie pozwól mi odjeść, a ja sprawię, że nigdy się nie obudzisz-zamruczał mi zalotnie do ucha, a ja w sekundzie wpiłam się w jego usta.
-Znowu to robisz-zachichotał gdy się od siebie oderwaliśmy.
-Co masz na myśli ?-zapytałam zaciekawiona cały czas wpatrując się w jego usta.
-Mącisz mi w głowie-rzucił i zdarł ze mnie jednym ruchem koszulkę. Roześmiałam się i rozejrzałam się by upewnić się, że nikogo niema oprócz nas, po czym przeszliśmy do dalszej gorącej części przedstawienia.

Damon: Stałem w łazience przed lustrem i wyczesywałem z włosów ziarnka piasku.
-Damon !-krzyknęła Elena z sypialni.
-Co ?-odkrzyknąłem zaciekawiony, a zarazem zaniepokojony. Odłożyłem szczotkę na miejsce i oparłem się o umywalkę.
-Nalejesz mi wody ?-zapytała uchylając drzwi od łazienki.
-Do szklanki ?-mruknąłem chcąc się trochę z nią podroczyć. Dziewczyna wywróciła oczami.
-Do wanny-fuknęła poirytowała i wyszczerzyła zęby w ironicznym uśmiechu.
-Wypijesz tyle ?-zapytałem próbując powstrzymać atak śmiechu. Elena zdjęła z nogi buta i rzuciła nim we mnie. Zrobiłem urażoną minę, a ona zpiorunowała mnie wzrokiem. W końcu skończyło się na tym, że wzięliśmy ze sobą gorący prysznic.
-Boję się-rzuciła smutnie gdy wchodziliśmy z łazienki w sekundzie stanąłem przed nią i złapałem ją za ramiona.
-Czego ?-spytałem zmartwiony i pogładziłem ją po policzku. Elena spojrzała się na mnie westchnęła cichutko.
-Że znowu coś stanie nam na przeszkodzie do szczęścia-wyszeptała drżącym głosem. Przytuliłem ją do siebie i pocałowałem w czubek głowy.
-Życie tyle razy sprało nas po tyłku i za każdym razem pokazaliśmy, że nic nas nie zniszczy więc teraz też tak będzie-odpowiedziałem po czym cmoknąłem ją przelotnie w usta. Moja ukochana zamruczała z zadowolenia i pogłębiła pocałunek. Muszę powiedzieć, że podobało mi się gdy była taka stanowcza.


Gdy się od siebie oderwaliśmy Elen wyjęła z szafy czarną sukienkę i bez żadnego skrępowania zrzuciła z siebie szlafrok. Oczy mi rozbłysły, a nogi zrobiły się jak z waty.
-Wygodnie Ci się siedzi ?-zapytałem odzyskując kontakt z rzeczywistością. Elena popatrzyła się na mnie ze zdziwieniem.
-Gdzie ?-spytała zdumiona zakładając na nogi sandałki na obcasie. Podszedłem do niej i objąłem ją w talii.
-W moich myślach-zachichotałem i cmoknąłem ją w policzek. Elena uśmiechnęła się do mnie i z kieszeni wyjęła mój naszyjnik, który zgubiłem już spory czas temu.
-Znalazłam go na trawniku gdy się po raz pierwszy rozstaliśmy. Ten naszyjnik dawał mi poczucie tego, że zawsze przymnie jesteś-powiedziała, a ja bez zbędnych słów przytuliłem ją do siebie. Wziąłem głęboki wdech i pocałowałem ją w czubek głowy.
-Dziękuję za wszystko- szepnąłem patrząc na Elen wdzięcznym wzrokiem.
Dziewczyna popatrzyła się na mnie i cmoknęła mnie w policzek. Złapałem ją za rękę i postanowiłem wcielić w życie kolejny plan. Zaciągnąłem ją do samochodu i ruszyłem w drogę.
-Czas rozpocząć naszą podróż dookoła świta !-oznajmiłem z entuzjazmem i wskazałem ręką na walizki leżące na siedzeniach z tyłu.
Elena klasnęła w ręce z ekscytacji i uśmiechnęła się szeroko.

*****

Gdy dotarliśmy do hotelu w Nowym Yorku Elena nie czekała ani chwili dłużej popchnęła mnie na krzesło i zerwała ze mnie koszulę obsypując mnie bukietem pocałunków.




-No i co teraz ?-zapytała Elena gdy się ode mnie oderwała. Spojrzałem na nią zdumiony.
-A co ma być ?-odpowiedziałem pytaniem na pytanie opierając swoje czoło o jej.
-Pytam się co teraz zrobisz z tym, że jesteś mój na wieczność-odparła, a ja tylko roześmiałem się i wpiłem się jej usta. Wieczność należy do nas.






czwartek, 6 marca 2014

Rozdział 79.

Elena: W nocy całe Mystic Falls zostało pozbawione prądu. Spadł ulewny deszcz i zerwał się porywisty wiatr. Dobrze, że Damon wrócił do siebie. Siedziałam w ciemnym salonie z kubkiem kakao w ręce. Zastanawiałam się czy to już koniec Silasa i czy jest możliwość, że powróci. Na samą myśl o jego ponownym wejściu w świat żywych przyprawiało mnie o ciarki na całym ciele. Nagle do salonu wbiegła zapłakana Bonnie.
-Co się stało ?-zapytałam zmartwiona i przytuliłam do siebie swoją roztrzęsioną przyjaciółkę. Dziewczyna cichutko płakała i nie mogła wydusić z siebie ani jednego słowa. Musiało zdarzyć się coś poważnego.
Kątem oka zauważyłam Damona przyglądającego się tej scenie z ogromnym zdziwieniem na twarzy.
-Już dobrze-szepnęłam i podałam jej chusteczkę. Mulatka wytarła nos i mokre policzki od łez, po czym powoli usiadła na kanapie.
-To nie koniec-rzuciła nagle poważnym tonem głosu. Popatrzyłam się na nią jak na totalną idiotkę, a straszy Salvatore zachłysnął się powietrzem gdy tylko to usłyszał. A jednak Silas wrócił.
-Sprowadź do pensjonatu Matta, Tylera, i wszystkich Mikaelsonów-nakazłam Damonowi, który tylko posłusznie skinął głowa i opuścił pomieszczenie.
-Eleno nie mam mocy-oznajmiła Bonnie, a wtedy fala strachu zalała mnie niczym tsunami.
-Jak to się stało ?-spytałam i objęłam ramionami Bennett na znak wsparcia. Serce waliło mi jak oszalałe, miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy mi z piersi.
-To sprawka Silasa. Żadna z wiedźm nie ma teraz mocy-zachłysnęłam się powietrzem gdy tylko to usłyszałam. Wiedziałam, że Damon wszystko słyszy gdyż wyczułam jego ponowną obecność. Na dworze tym razem rozpętała się burza. Wiatr walił w okna jak oszalałe, a cały pensjonat trzeszczał pod siła jego nacisku. Do salonu weszli bracia Mikaelson, a za nim Matt, po chwili dołączyli do nas również Stefan i Lexi. Zapadła cisza. Każdy pogrążył się w milczeniu i rozmyślaniu. Czułam, że możemy tym razem nie wygrać tej bitwy. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Wstałam z kanapy i gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam w nich brązowowłosą kobietę, która świdrowała mnie wzrokiem.
-Boże Katherine ty jednak żyjesz !-krzyknęła i rzuciła mi się w ramiona. Świetnie kolejna osoba bierze mnie na tą sukę to się robi strasznie irytujące.
-Pomyliłaś mnie z kimś-mruknęłam wyswobodziwszy się z jej dość mocnego uścisku. Kobieta zrobiła zdziwioną minę i parsknęła śmiechem.
-Nie żartuj sobie Kath-rzuciła na maxa rozbawiona i poklepała mnie po ramieniu.
-Nazywam się Elena Gilbert, a Katherine jest na górze w sypialni-powiedziałam lekko zmieszana wskazując palcem na schody. Gdy tylko nieznajoma to usłyszała wybałuszyła oczy na wierzch.
-Wejdź-szepnęłam, a gdy tylko to usłyszała wbiegła do pensjonatu jak oparzona i udała się na górę. Miny zgromadzonych w salonie były oznaką zdziwienia i dezorientacji. Wzruszyłam ramionami i razem z Damonem udałam się do sypialni gdzie leżała Pierce.
-Matko odnalazłam Cię!-usłyszeliśmy głos kobiety. Matko ?  To się robi coraz bardziej dziwne.
-Nadia-wychrypiała Katherine gdy weszliśmy do sypialni. Byłam pewna, że wampirzyca już nie żyje, a jednak się jeszcze trzyma. Kath przytuliła się do Nadii i wtedy wszyscy usłyszeliśmy jak po raz ostatni wampirzyca nabrała powietrze do płuc po czym odeszła.Zrobiło mi się żal tej całej Nadii. Dziewczyna otarła łzy spływające po jej policzkach i podeszła do nas.
-Nazywam się Nadia Petrova i jestem córką Katherine Pierce. Dziękuję za wszystko co zrobiliście dla mojej matki-rzuciła wdzięcznym tonem głosu i uśmiechnęła się do nas lekko. Sama nie wiem co mam o tym sądzić. Za dużo tego wszystkiego jak na jeden raz. Nawet nie zdążyłam wypowiedzieć jednego słowa gdyż dziewczyna uciekła. Pewnie była załamana. Wzruszyłam ramionami, a Damon objął mnie w pasie.  Zeszliśmy na dół gdzie czekali na nas nasi ciekawi przyjaciele.
-Kto ty był ?-zapytał zaciekawiony Elijah opierając się o kominek. Usiadłam na kanapie i wzięłam głęboki wdech.
-Córka Katherine-rzuciłam krótko, a w salonie zapadła grobowa cisza. Wszyscy patrzyli się na siebie ze zdziwieniem i dezorientacją. Przeczesałam ręką włosy i przytuliłam się do Damona.
-To ona miała dziecko ?-rzucił zdumiony Stefan upijając łyk burbona.
-Na to wychodzi. Zajmijmy się lepiej Silasem-odparła hardo Lexi.
-Bonnie czy jest coś co pozwoliło by Ci na przywrócenie magii ?-zapytał Niklaus nerwowo stukając palcami o stolik. Widać było, że się martwi.
-Niestety nie-powiedziała smutnie robiąc z ust wąski paseczek. Nie wiedzieliśmy co mamy robić, a warunki pogodowe z każdą chwilą się pogarszały to pewnie skutek Silasa.
-Jak możemy go zniszczyć ?-zapytał Kol.
-Chyba się nie da-szepnęła Lexi i wtuliła się w Stefana. Wszyscy siedzieli przygnębieni i pogrążeni w rozmyślaniu. Czuliśmy, że ta bitwa okaże się przegraną i nadejdzie nasz koniec.
-Musi być jakiś sposób !-krzyknął rozgoryczony Matt zrywając się z fotela.
-W księgach nic nie ma i nie mam kontaktu z czarownicami-powiedziała mulatka i głośno westchnęła. Jeśli szybko czegoś nie wymyślimy, to któreś z nas na pewno zginie.

Damon: Dlaczego zawsze wszystko musi się sypać ?  Czy choć raz nie możemy zaznać spokoju ? Przytuliłem do siebie smutną Elen i pocałowałem ją w czubek głowy, gdy nagle drzwi od pensjonatu otworzyły się, a do pensjonatu weszła ledwo trzymająca się na nogach Caroline.  Ubrania miała podarte z jej szyi sączyła się krew. Była nieźle poobijana. Klaus w sekundzie do niej pobiegł, a ona osunęła się w jego ramiona jak szmaciana lalka. Elena zaczęła cała się trząść. Szeptałem jej  słowa otuchy by ją uspokoić ale była zbyt wystraszona. Lexi pobiegła do kuchni i przyniosła woreczek z krwią. Barbie za jednym razem wypiła całą zawartość woreczka. Moja ukochana przytuliła mocno do siebie swoją przyjaciółkę, a gdy się od niej oderwała spojrzała się na mnie i po jej policzku pociekła samotna łza, którą od razu starłem o puszkiem palca. Niklaus przeklinał pod nosem i mocno tulił do siebie roztrzęsioną Forbes.
-Silas-wydukała po chwili Caro. Wiedziałem, że to on. Nikt inny by jej czegoś takiego nie zrobił.
-Zabiję go !-ryknął wyprowadzony z równowagi Klaus i poderwał się z kanapy. Elena położyła mu rękę na ramieniu na znak by się opanował. Pierwotny wziął głęboki wdech i znowu wtulił się w Caroline.
-Nie dajmy się wyprowadzić z równowagi. Musimy myśleć trzeźwo. Silas czeka na ty byśmy się potknęli i stracili jasne myślenie-powiedział stanowczo Elijah. Kiwnąłem głową na znak, że się z nim zgadzam.
Nie minęło kilka sekund gdy nagle wszyscy upadli na ziemię łapiąc się za głowę. Ból rozsadzał nasze czaszki. Podniosłem wzrok i ujrzałem Caroline stojącą na środku salonu z triumfalnym uśmiechem.
-Co jest !-warknąłem, a dopiero po chwili zdałem sobie sprawę co jest grane. SILAS !-syknąłem starając się przezwyciężyć zaklęcie. Mężczyzna przestał zadawać nam ból i zaśmiał się szyderczo.
-Jakim cudem wyglądasz jak Caroline ?-zapytał wkurzony, a jednocześnie zszokowany Tyler przybierając pozycję do ataku.
-Nawet nie macie pojęcia kim, a raczej czym tak na prawdę jestem !-odparł Silas i zasiadł na fotelu, a z kieszeni wyjął kołek z białego dębu i normalny kołek.
Spojrzałem na Klausa, który zrobił się spięty. Elena chciała wyjąć ukryty kołek z wazony, ale Silas to zobaczył i warknął, po czym odebrał jej kawałek drewna uderzając ją w twarz. Wtedy się we mnie zagotowało pomogłem wstać Elenie i pocałowałem ją w czoło.
-Kiedy z wami skończę zabiję każdą nadnaturalną postać-mruknął wyraźnie w dobrym humorze i zaczął przechadzać się z dumą po salonie.
-Co zrobiłeś z magią ?-zapytała pewna siebie Bonnie stając na przeciwko Silasa. Mężczyzna ominął ją i zasiadł na fotelu.
-Małe czary mary i magia jest moja, a teraz siadaj i bez zbędnych pytań !-warknął bawiąc się kołkami.
A więc kto pierwszy ?-zapytał wodząc po nas wzrokiem.
-Ty wyglądasz na chętnego-wydukał podchodząc do zdenerwowanego Stefana, który ani nie drgnął gdy Silas przystawił mu kołek do serca. Albo nie Ciebie zostawię sobie na potem-szepnął z kpiącym uśmiechem na twarzy. Spojrzał na Elenę i w sekundzie znalazł się przy niej.
-Oooo tak ty będziesz pierwsza-powiedział i już chciał się zamachnąć i zadać jej śmiertelny cios, rzuciłem się na niego powalając go przy tym na ziemię. Poczułem okropny ból w klatce piersiowej gdy Silas zepchnął mnie z siebie zobaczyłem kołek wbity w moje serce, a ostatnie co zobaczyłem i usłyszałem to krzycząca Elena i zszokowane twarze moich bliskich, a potem nastała ciemność.

Elena: Nie ! Dlaczego znowu on ! To mnie wybrał ! Damon nie powinien zginąć ! Chciałam podbiec do Damona, ale Elijah zamknął mnie w żelaznym uścisku mocno do siebie przytulając. Łkałam cichutko czując jak moje serce zostało rozdarte na miliony kawałeczków gdyż znowu odebrano mi najważniejszą część mojego życia i to z mojej winy.
-Ty !-warknęłam i wyrwałam się z uścisku Elijaha, po czym uderzyłam Silasa z całej siły w twarz.
Mężczyzna złapał mnie za nadgarstki i rzucił o podłogę syknęłam z bólu. Wtedy wszyscy ruszyli do ataku. Myślałam, że zabiją Silasa ale ten skutecznie wszystkich powalił nawet pierwotnych. Nie chciałam dać za wygraną, chwyciłam za kołek, który leżał obok ciała Damona i wykorzystałam okazję i wbiłam go jak najgłębiej Silasowi w pierś, lecz ten ani nie drgnął zaśmiał się pod nosem i złapał mnie za szyję przygwożdżając mnie do ściany.
-Działasz mi na nerwy !-rzucił z uśmieszkiem na twarzy. Z trudem łapałam powietrze. Chciał zatopić rękę w mojej klatce piersiowej, ale drzwi od pensjonatu otworzyły się z łoskotem, a do salonu weszła Nadia z 20 osobową grupą, która wymawiała jakieś nie zrozumiałe słowa.
-Pulvis et cinis ad favillam pulveris interdum nec reversi sunt in terra viventium.
Pulvis et cinis ad favillam pulveris interdum nec reversi sunt in terra viventium.
Silas upadł na ziemie i złapał się za głowę jego skóra zaczęła płonąć.
-Et facere quod praeterita mala et bona venire occultatur.
Po tych słowach wszyscy stanęliśmy jak wryci. Ciało Silasa zamieniło się w kamień i rozsypało się na miliony kawałeczków.
-To już koniec-rzuciła Nadia z uśmiechem na twarzy. Wzięłam głęboki wdech i wstałam z podłogi, nie zważając na innych uklękłam przy martwym ciele Damona i złapałam go za rękę. Po moich policzkach zaczęły spływać gorzkie łzy. Dlaczego ja ? Dlaczego gdy jestem szczęśliwa zawsze muszę mieć wszystko odebrane ?
-Damon-szepnęłam drżącym głosem i pocałowałam go w zimne czoło.

*********

To już 10 godzin od całego zdarzenia, a ja czuję jakby to wszystko wydarzyło się przed chwilą. Ciało Damona leży w naszej sypialni, a ciało Katherine dawno zostało zakopane w lesie. Byłam wdzięczna Nadii za wszystko, gdyby nie ona na pewno teraz bym tu nie siedziała.
Płakałam w poduszkę próbując wyładować buzujące we mnie emocje, ale niestety żal i tęsknota narastały we mnie coraz szybciej. Wszyscy starali się mnie pocieszyć, ale ich wsparcie jeszcze bardziej mnie dobijało.
Leżałam na łóżku ze wzrokiem wlepionym w sufit. Chciałam być sama. Czułam w sobie pustkę, taką okropnie wielką pustkę.
-Eleno-usłyszałam czyjś bardzo znajomy głos. Podniosłam wzrok i przeżyłam szok.

piątek, 28 lutego 2014

Rozdział 78.


true-and-dangerous-love.blogspot.com <----------------------------- ZAPRASZAM !!



Damon: Gdy tylko Silas zanurzył rękę w mojej klatce piersiowej, krzyk rozdarł moje gardło. Stefan i Klaus chcieli rzucić mi się na pomoc, lecz nagle wokół nich znienacka wytworzył się ognisty krąg. Silas uśmiechnął się triumfalnie pod nosem.
-Nawet nie wiesz ile czekałem na te chwilę-syknął i drugą ręką złapał mnie za szyję. Spodziewałem się swojego końca. Mój brat razem z pierwotnym zawzięcie próbowali wydostać się z kręgu ale to było nie możliwe. Mężczyzna lekko przychylił głowę i zaczął mi się dokładnie przyglądać. Gdy nagle upadł na ziemię w wyniku czego również osunąłem się na ziemię. Nabierałem głośno powietrza, lecz mroczki przed oczami stawały się coraz bardziej intensywne.
Krzywiłem się z bólu, żałowałem, że dziś się nie pożywiłem. Poczułem, że ktoś mnie podnosi. Otworzyłem oczy i zobaczyłem niespokojną twarz mojego brata. Potem była tylko ciemność. Gdy się obudziłem obok mnie leżała Elena, spojrzałem na mój zakrwawiony podkoszulek, rana się już w pełni zagoiła. Musnąłem delikatnie policzek Eleny, dziewczyna w sekundzie się poderwała, a w jej oczach pojawiły się łzy.
-Nie płacz-wyszeptałem i przytuliłem ją do siebie. Dziewczyna załkała cichutko. Pogładziłem ją po głowie. Pewnie znowu się zamartwiała. Czego ten Silas ode mnie chce ? Musimy go jak najszybciej zabić.
-Stefan mi wszystko powiedział-wydukała Elena gdy się ode mnie oderwała i wytarła ręką łzy spływające po jej policzku. Westchnąłem cichutko, szczerze mówiąc byłem rozczarowany, że Elena nie dowiedziała się tego ode mnie. Mój bart musiał jej wszystko mocno podkoloryzować, a moja ukochana teraz w głębi umiera ze strachu i niepokoju. Za wszelką cenę chciałem tego uniknąć, wyjaśnił bym jej to na spokojnie. Elena patrzyła się na mnie lekko zdziwiona moim milczeniem. Wziąłem głęboki wdech i objąłem ją ramieniem.
-Damy radę-rzuciłem i pocałowałem ją w usta. Nie mamy innego wyjścia musimy dać rade jak zawszę, choć czuję, że tym razem nie będzie już tak łatwo.

Caroline: Klausa nie było w domu już od 10 godzin, martwiłam się. Przechadzałam się niespokojnie po salonie. Po mojej głowie krążyły różne myśli. Mam nadzieję, że nic mu się nie stało.
-Klaus !!-krzyknęłam z ulgą w głosie, gdy zobaczyłam, że mój ukochany wchodzi do salonu. W minucie rzuciłam mu się w ramiona zamykając go w żelaznym uścisku. Całe napięcie i zdenerwowanie ze mnie zeszło, a wypełniło je spokój.
-Musisz wyjechać i to jak najszybciej-odparł hardo i dość zimnym tonem głosu. O czym on do cholery mówi ? Jak to wyjechać ? Zrobiłam zdziwioną minę na co on tylko głośno nabrał powietrza do płuc.
-Silas w każdej chwili może Cię skrzywdzić.-oznajmił, a mi serce stanęło w piersi. Jak to skrzywdzić ? Nic z tego nie rozumiem. Nie zdawałam sobie sprawy, że będzie aż tak źle.
-Elijah razem z Hayley za godzinę jadą do Nowego Orleanu, idź się spakuj pojedziesz z nimi-rzucił i nalał sobie burbona. Zupełnie go nie poznawałam. Co się z nim stało ? Wcześniej był taki czuły, troskliwy, kochający, a teraz stał się wcześniejszym zimnym i wypranym z uczuć Klausem Mikaelsonem.
-Nigdzie nie jadę !-warknęłam oburzona tym, że za mnie decyduje. Nie chciałam zostawiać go samego, bałam się, że może stać mu się coś złego.
-Caroline wszystko już postanowione. Zrozum mnie, bezpieczniej będzie jeśli mnie posłuchasz-wydukał o wiele łagodniejszym głosem, po czym podszedł i mocno mnie do siebie przytulił. Westchnęłam cichutko i zrobiłam smutną minę, gdy się od siebie oderwaliśmy cmoknęłam go w usta i poszłam się pakować. Miałam dziwne uczucie, które z każdą chwila przybierało na sile. Czułam, że go nigdy więcej nie zobaczę.

Elena: Zostawiłam Damona samego w sypialni i zeszłam na dół do salonu, gdzie siedział Stefan razem z Lexi. Uśmiechnęłam się do nich delikatnie i nalałam nam burbona. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Zdziwiłam się. Kto to mógł być. Gdy otworzyłam drzwi przeżyłam szok. Na progu leżało martwe ciało Emmy do którego była przyczepiona średniej wielkości, poplamiona krwią kartka.

 ,,Wy będziecie następni''

Boże Emma ! Zatkałam ręką usta, czułam jak nogi zaczynają mi drżeć, a po policzku spływa samotna łza. Jak on mógł to zrobić ? Teraz zdałam sobie sprawę, że zaczyna się wojna.
-Eleno co się...-urwał w połowie zdania Damon gdy podszedł do mnie i zobaczył co jest grane. Jego mina wyrażała tyle emocji, trudno cokolwiek było wyczytać.
-Tak mi przykro-wydukałam i mocno go do siebie przytuliłam. Silas posunął się za daleko i z pewnością dostanie srogą nauczkę. Gdy się do siebie oderwaliśmy. Damon wziął ciało swojej siostry na ręce i wniósł je do salonu. Stefan i Lexi byli w szoku, lecz powoli do niech docierało co tak na prawdę się stało.
-Zabiję go !-warknął wyprowadzony równowagi Stefan. Lexi była roztrzęsiona po raz pierwszy widziałam ją w takim stanie, w końcu co się dziwić Emma była jej najlepszą koleżanką. Przytuliłam do siebie blond wampirzycę.
W pensjonacie nastała napięta atmosfera. Wszyscy byli przybici. Bracia Salvatore chodzili zdenerwowani i pragnęli jak najszybciej zemsty. Lexi cały czas wspierała Stefana, a ja na krok nie odstępowałam przybitego Damona, a gdy Kol dowiedział się o śmierci swojej narzeczonej wpadł w furię i zabił 2 osoby. Dobrze, że Finn się nim zajął bo nie wiem co by się stało gdyby nie opieka jego brata.

*****

Gdy tylko wszyscy dowiedzieli się o śmierci Emmy i o Silasie, przerazili się nie na żarty. Damon zawiózł Alarica, Jennę i Jeremiego na lotnisko, by wyjechali jak najdalej z Mystic Falls. Bałam się o nich, więc uważam, że to była dobra decyzja, by na czas zakończenia tej sprawy byli z daleka od miasta. 
-Tak mi przykro !-usłyszałam głos Bonnie, która weszła do salonu. Mocno ją do siebie przytuliłam, a gdy się od siebie oderwałyśmy podałam jej szklankę z sokiem.
Do salonu weszli bracia Salvatore Klaus, a razem z nimi do salonu weszła Lexi, gdy nagle drzwi od pensjonatu otworzyły się z ogromnym łoskotem,a do pomieszczenia wszedł Silas. Na jego twarzy gościł pewny siebie uśmiech.
-Ładne mieszkanko-zakpił rozglądając się na boki. Damon zaczął kipieć ze złości lada chwila się na niego rzuci. Złapałam go za rękę by w pewnym sensie mu to uniemożliwić.
-Emma to bardzo fajna dziewczyna, szkoda, że zginęła-powiedział, a z gardła Stefana wydobyło się ciche warknięcie, na co Silas popatrzył się na niego i wybuchł głośnym śmiechem.
-Nie ładnie przychodzić bez zaproszenia-mruknął Klaus i jak gdyby nigdy nic zasiadł na kanapie i nalał sobie burbona. Popatrzyłam na niego z niedowierzaniem. Nigdy bym nie pomyślała, że Damon ma sobowtóra, a jednak jeszcze jest coś w stanie mnie zaskoczyć. Mikaelson za pewne chciał zgrywać pewnego siebie i pokazać Silasowi, że się go nie boi. Czarownik popatrzył na niego i zaczął wymawiać jakieś nie zrozumiałe słowa. Pensjonat zaczął się trząść. Bonnie również zaczęła wypowiadać coś pod nosem. Wszystko ustało, przytuliłam się do Damona nie przestając obserwować Silasa.
-Panna Bennett za pewne, słyszałem o Tobie co nieco-rzucił podchodząc do niej. Mulatka lekko się zdenerwowała i zaczęła szybciej oddychać. Nie wchodź mi w drogę !-syknął przez zaciśnięte zęby i złapał ją za szyję.
-Puszczaj ją !-krzyknęłam i już chciałam się na niego rzucić, gdy ten skutecznie mnie od siebie odepchnął. Wkurzona wstałam z podłogi i już chciałam ponowić atak, lecz poczułam ból, który rozsadzał mi czaszkę. Upadłam na ziemię i złapałam się za głowę. Niklaus w tym czasie chciał wykorzystać nie uwagę Silasa ale ten skręcił mu kark i opadł bezwładnie na ziemię.
-Vitas Phasmatis ex silento Revertas phasmatis ut victus-Bonnie zaczęła wypowiadać zaklęcie, złapała Damona za rękę, który od razu zawył z bólu, lecz mulatka nadal kontynuowała zaklęcie. Silas przestał się ruszać, a jego ciało zostało obrośnięte tak jakby czarną skorupą. Mój ukochany wył z bólu, Stefana nigdzie nie było,a Klaus leży nie przytomny, w Bonnie ostatnia nadzieja.
Damon osunął się na ziemię i nie dawał znaku życia, w salonie pojawił się Stefan razem z Lexi, bez żadnych wyjaśnień złapali skamieniałe ciało Silasa i wybiegli z pensjonatu.
-Co się stało Bonnie ?-zapytałam mulatki klękając obok nie przytomnego Damona. Poklepałam go po policzku ale nic. Wyglądał jakby spał.
-Użyłam energii Damona by zniszczyć Silasa-wyjaśniła i również bez słowa wyszła z pensjonatu. O co tu do cholery chodzi ? Wszystko dzieje się zbyt szybko ! Nikt mi nic nie chce powiedzieć !? Mam rozumieć, że to koniec Silasa ? Westchnęłam głośno i oszołomiona tym wszystkim położyłam ciało na kanapie. Głowę położyłam na jego klatce piersiowej. Muszę od wszystkich się dowiedzieć co jest  grane. Dlaczego Bonnie tak szybko opuściła pensjonat i dlaczego Stefan i Lexi zabrali ciało Silasa. To wszystko jest strasznie pokręcone.




piątek, 21 lutego 2014

Rozdział: 77


Może ten wątek z Katherine i dobroduszną Elką dla niektórych wyda się bez sensu, ale chciałam pokazać, że każdy jej jaki jest ale nie należy go skreślać choćby nie wiem co i starać się mu choć troszeczkę wybaczyć czy wysłuchać. Przepraszam za ten chaos w tym rozdziale i za wszelkie błędy czy niezadowolenie z rozdziału , ale po prostu nie mam siły pisać po ostatnich wydarzeniach. Proszę tylko o wyrozumiałość. 

Elena: Obudziłam się gwałtownie i cała zalana potem. Za oknem już świtało. Śniło mi się, że jakiś człowiek zabił moich bliskich. Przetarłam ręką czoło i cicho westchnęłam. Leniwie zeszłam z łóżka i poszłam do łazienki. Obmyłam twarz zimną wodą i zeszłam na dół do salonu.
Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Caroline i Bonnie wróciły już na uczelnie, brakuje mi ich.Coraz częściej się zastanawiam czy nie dołączyć do nich. Muszę porozmawiać o tym z Damonem, nie będzie zadowolony z mojego pomysłu ale jeśli mnie kocha to zrozumie. Wczorajsze walentynki były prze cudowne. Jestem ciekawa jak Damon zaprezentuje się w nowej niebieskiej bluzce jestem pewna tego, że na pewno będzie wyglądał w niej sexownie. O cholera ! Z tego wszystkiego zapomniałam o Kath. Muszę ją wypuścić, obiecałam jej to.
Zeszłam z kanapy i poszłam do sypialni gdzie leżała wampirzyca. Zapaliłam lampkę przy jej łóżku. Katherine wyglądała nie za ciekawie.

Była blada i miała spierzchnięte wargi. Wzięłam głęboki wdech i przetarłam ręką czoło wampirzycy.
-Żyjesz ?-zapytałam nie pewnie i potrząsnęłam nią lekko. Pierce otworzyła oczy i głośno westchnęła.
-Na razie tak-wychrypiała cicho. Podniosłam ją z łóżka i zaprowadziłam do salonu. Dałam jej woreczek z krwią, który szybko wypiła.
-Jesteś wolna-powiedziałam stanowczo i usiadłam na fotelu. Reszta nie będzie zadowolona z tego co właśnie zrobiłam, ale obietnica to obietnica.
Wampirzyca wstała z kanapy i chwiejnym krokiem doszła do drzwi. Nie obchodzi mnie co z nią będzie, ja już wykonałam swoje zadanie.
-Nie możesz spać ?-usłyszałam głos Emmy. Dziewczyna była bardzo odstawiona. Miała na sobie czerwoną sukienkę, która świetnie podkreślała jej zgrabną talię. Ramiona przykrywało jej czarne jedwabne bolerko. Makijaż i bardzo wysokie obcasy dodawały jej jeszcze więcej wdzięku.
-Miałam zły sen-odparłam wciąż zdziwiona jej wyglądem. Wybierasz się gdzieś ?-zapytałam zaciekawiona. Nie chciałam być wścibska ale to tylko zwykła ciekawość.
-Idę z Kolem do klubu-wyjaśniła krótko i uśmiechnęła się do mnie. Dziwnie, o tej porze właśnie kończą się imprezy. Nie będę wnikała w szczegóły jej sprawa.
-Miłej zabawy !-powiedziałam i pomachałam wampirzycy na pożegnanie. Postanowiłam, że przejdę się na spacer. Szybko ubrałam się w luźny dres i wyszłam z pensjonatu.
Świeże poranne powietrze uderzyło we mnie w podwójną siłą dając mi poczucie świeżości. Przymknęłam oczy i uśmiechnęłam się pod nosem na myśl o nadchodzącej wiośnie. Nagle usłyszałam czyjś bardzo znajomy krzyk. Pobiegłam w jego kierunku.
Zobaczyłam zwijającą się z bólu Katherine. Zrobiło mi się jej żal. Podeszłam do niej i nachyliłam się nad nią.
-Co jest ?-zapytałam uważnie się w nią wpatrując. Wampirzyca popatrzyła się na mnie wzrokiem, po którym nigdy bym się jej nie spodziewała. Wyrażał tyle bólu i smutku.
-To już koniec-wyszeptała, a w kąciku jej oka pojawiła się łza. No nie wierzę Katherine Pierce pokazuje słabość. Mama zawsze mi powtarzała ,,Eleno każdy popełnia błędy i każdy zasługuje na wybaczenie i odrobinę współczucia'' . Jej słowa były dla mnie szczególnie ważne dlatego też nie mogłam się im sprzeciwić. Złapałam wampirzyce za ręce i podniosłam ją do góry.
-Co ty do cholery wyrabiasz ?-wychrypiała krzywiąc się z bólu. Zrobiło mi się jej żal. Tak tak wiem ona nie zasługuje na wybaczenie po tym co zrobiła, ale po prostu pogubiła się w życiu. Nie wiem skąd taka nagła zmiana nastawienia, ale to teraz nie jest ważne. Kath po chwili zemdlała. Doprowadziłam ją do pensjonatu i znowu położyłam ją do łóżka i nafaszerowałam lekami przeciw bólowymi.
W domu było nadal cicho i dochodziła zaledwie 8, wszyscy na pewno jeszcze śpią.
-No to może teraz mi powiesz dlaczego się nade mną litujesz ? Damon lub ktoś inny dawno urwał by mi łep-mruknęła i upiła łyk krwi ze szklanki. Zamyśliłam się lekko, nie wiedziałam co jej powiedzieć. Nie znałam powodu dla którego jej pomagałam.
-Jesteś największą suką na świecie, ale ja mam serce-powiedziałam, a wampirzyca przewróciła oczami i prychnęła. Pokręciłam z niedowierzaniem głową. Nawet w obliczu śmierci była tą samą samolubną i cholernie wkurzającą Pierce.
-Wiem, że tam w środku boisz się śmierci i trzęsiesz portkami-rzuciłam hardo i dolałam jej kolejną porcję krwi. To była tylko maska, Kath nie chce pokazać swojego prawdziwego oblicza. Od lat była sama i wiem, że odrobina rodzinnej miłości sprawiła by, że zrzuciła by tą maskę.
-Gadasz od rzeczy-mruknęła i znowu skrzywiła się z bólu. Westchnęłam cicho i podałam jej chusteczkę by mogła wytrzeć usta z resztek krwi.
-Zakończ to !-powiedziała nagle bardzo stanowczym głosem. Spojrzałam na nią zszokowana. Nie wiedziałam co mam powiedzieć i czy ją posłuchać.
-Głucha jesteś ? Powiedziałam zakończ to !-warknęła i zwinęła się w kłębek, zapewnię nadeszła kolejna faza bólu. Nie zamierzam jej zabijać.
-Nie zrobię tego-odparłam wstając z łóżka, po czym wyszłam z sypialni i zeszłam na dół do salonu. Usiadłam na kanapie i wzięłam trzy głębokie wdechy. Katherine nie dożyje do wieczora. Może wreszcie będzie spokój gdy odejdzie ? Sama już nie wiem.
-Wiesz, że źle robisz-usłyszałam za sobą znienacka głos Lexi aż podskoczyłam. Wiedziałam, że chodzi jej o Kath z resztą to było do przewidzenia, że reszcie się to nie spodoba.
-Oszczędź mi kazań-mruknęłam i głośno westchnęłam.Teraz wszyscy będą najmądrzejsi i będą wygłaszać swoje racje. To ja będę żałować swojego czynu, a nie oni.
-Katherine jest przebiegła. Nim się zorientujesz ona wywinie Ci jakiś numer-rzuciła z powagą w głosie Lexi, a ja tylko przewróciłam oczami.Nudziły mnie takiego typu wykłady to był tylko i wyłącznie mój wybór. Wiem co robię i nie potrzebuję rad. Jak będę chciała pomocy to sama o nią poproszę.
Nim się zorientowałam Lexi ulotniła się z salonu.

*******

Wyszłam do ogrodu gdzie siedział Damon i czytał książkę. Na mój widok szeroko się uśmiechnął i odłożył lekturę na bok, po czym usadowiłam się wygodnie na jego kolanach.
-Chciałam porozmawiać-zaczęłam nie pewnie, a Damon zrobił zmartwioną minę. Boję się jego reakcji gdy dowie się, że chce iść na uczelnie.
-O co chodzi ?-spytał zaciekawiony, a zarazem zaniepokojony. Wzięłam głęboki wdech i postanowiłam powiedzieć mu prosto z mostu.
-Chcę dołączyć do Caroline i Bonnie-powiedziałam, a mój luby zrobił niezadowoloną minę. Wiedziałam, że to mu się nie spodoba, ale mam prawo i chcę się dalej uczyć.
-Nie ma mowy-odparł hardo, a ja przewróciłam oczami.
-Wytrzymasz-wyszeptałam i cmoknęłam go przelotnie w usta. Dzięki temu znowu poczuję się normalnie-pisnęłam starając się go przekonać.
-Nie zniosę rozłąki z Tobą-szepnął smutnie, a ja pogładziłam go na pocieszenie po policzku.
-Jesteś dużym chłopcem, będziesz mnie mógł odwiedzać-powiedziałam i przytuliłam go do siebie.
-No dobrze-rzucił a ja zapiszczałam z radości i wpiłam się w jego usta. Damon zamruczał z zadowolenia.
Nagle obydwoje poczuliśmy okropny ból głowy i osunęliśmy się na ziemię, a krzyk rozdzierał nasze gardła.
Co się do cholery dzieje ? Znowu nadciągają jakieś kłopoty.

Damon: Ból nasilał się z każdą minutą. Czułem, że słabnę, robiło mi się coraz ciemnej przed oczami. Zerknąłem na Elenę, która już w ogóle się nie ruszała, zaledwie po kilku sekundach ogarnęła mnie ciemność.
Gdy się obudziłem leżałem nadal w tym samym miejscu. Byłem lekko zdezorientowany tym co się wydarzyło.
-Damon !-usłyszałem głos Bonnie, która biegła w moją stronę. Widać było, że coś się wydarzyło. Kolejne kłopoty. Miałem dość tego wszystkiego.
Przybliżyłem się do Eleny i potrząsnąłem ją za ramię. Dziewczyna nie dawała znaku życia.
Możesz mi do cholery  powiedzieć co się stało ?-zapytałem gdy mulatka uklękła przy mnie i poklepała Elen po policzku. Bonn westchnęła i przeczesała ręką włosy.
-Powiem wszystko w pensjonacie-rzuciła, a ja pokiwałem głową i wziąłem moja ukochaną na ręce. Martwiłem się o nią. Gdy weszliśmy do salonu, zobaczyliśmy Stefana i Lexi, siedzących na podłodze. Nie wyglądali za ciekawie.
-Co to miało być ?-warknęła Lexi wstając z podłogi. Za pewnie przydarzyło im się to co mi i Elenie.
-Dlaczego ona się nie budzi ?-spytał zmartwiony Stefan bacznie przyglądając się Elenie.
-Nie wiem-wyszeptałem smutnie i ułożyłem ją na kapnie i pocałowałem w czoło, gdy nagle do salonu wparował Jeremy, Klaus i Caroline. Wyglądali na zdenerwowanych.
-Wam też się to przydarzyło ?!-zapytał zaciekawiony Klaus przechadzając się nerwowo po salonie. Kiwnąłem głową, a Caro w sekundzie dopadła do Eleny.
-Spokojnie ona zaraz się obudzi-wyszeptała pocieszająco Bonnie.Wziąłem głęboki wdech i nalałem wszystkim burbona tak dla lekkiego rozluźnienia.
-Powiesz wreszcie o co chodzi ?-spytałem zniecierpliwiony Bonnie.  Czułem, że nadchodzą poważniejsze kłopoty, z którymi możemy sobie nie poradzić.
-Otóż to co przed chwilą to zaszło przydarzyło się wszystkim wampirom na świecie. Wiedźmy skontaktowały się ze mną i powiedziały mi, że do życia wrócił czarownik, który był pierwszym nieśmiertelnym na tym świecie, nazywa się Silas-wyjaśniła Bonnie, a na samo słowo Silas Klasu wybałuszył oczy i zakrztusił się burbonem. Przestraszyło mnie to i to nie nie żarty.
-Kim do cholery jest ten cały Silas ?-zapytał Stefan przytulając się do Lexi.
Mój niepokój wzrastał z każdą minutą gdyż Elen nadal nie dawała znaku życia. A jeśli stało się jej coś poważniejszego niż przypuszczałem ?
-Jest on znaczniej niebezpieczniejszy ode mnie. Miałem z nim do czynienia kilka razy i koleś nie cofnie się przed niczym. Nie wiem jaki jest jego pierwotny wygląd, gdyż jego skóra wyschła i wygląda jak mumia.
Żywi się krwią, ale nie jest wampirem. Potrafi imitować głos innych i tworzy w głowach  bardzo realistyczne iluzje. Myślę, że powrócił by dokonać ostatecznej zemsty-powiedział zmartwiony Niklaus i przytulił do siebie roztrzęsioną Caroline.
-Damon-usłyszeliśmy niewyraźny głos Eleny. W minucie ją do siebie przytuliłem i odetchnąłem z ulgą.
-Kochani wyczułam kolejny skok energii na cmentarzu-powiedziała zmartwiona Bonnie.
-To na pewno Silas-rzuciła Lexi. Elena spojrzała na mnie pytająco.
-Jedziemy tam-wyszeptałem i wpiłem się w Eleny usta. Jak wrócę wszystko Ci wytłumaczę-wyszeptałem gdy się od siebie oderwaliśmy. Zanim Elena zdążyła cokolwiek powiedzieć razem ze Stefanem i Klausem wybiegliśmy z pensjonatu i z piskiem opon ruszyliśmy na cmentarz.
-Myślicie, że będzie niebezpieczny ?-zapytał przejęty i wyraźnie spięty Stefan. Westchnąłem głośno i pokiwałem głową.
Gdy dojechaliśmy na cmentarz zaczęliśmy chodzić pomiędzy nagrobkami szukając Silasa.
-Spodziewałem się was-usłyszeliśmy za nami czyjś głos. Każdy z nas odwrócił się powoli, a gdy ujrzeliśmy czarownika przeżyliśmy szok. Silas wyglądał dokładnie jak ja.
-Witaj mój sobowtórze-mruknął jak gdyby nigdy nic i w sekundzie zatopił w mojej klatce piersiowej rękę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Przepraszam, że taki krótki :(

Tu macie linki do reszty blogów na których pojawiły się nn (Liczę na wsparcie w postaci komentarzach)

http://beautiful-love-damon-and-elena.blogspot.com/
http://tvd-my-storyy.blogspot.com/
http://lovemedelena.blogspot.com/
http://klaroline-love-always-and-forever.blogspot.com/
http://true-and-dangerous-love.blogspot.com/

niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 76.

Chciałam przetestować Kingę :* w jej umiejętnościach pisarskich i postanowiłam, że to ona napisze 76 walentynkowy rozdział. Wielkie brawa, gdyż podjęła się tego zadania i spisała się według mnie wspaniale. Męczę ją by złożyła bloga xd liczę, że wy również wesprzecie i popchniecie ją w kierunku własnego bloga i twórczości pisarskiej. 
TEN ROZDZIAŁ NIE JEST MOJEGO AUTORSTWA !


Elena:
Obudziły mnie przyjemne promienie słoneczne, które delikatnie muskały moja twarz. Odruchowo się odwróciłam lecz na mojej drodze zamiast Damona napotkałam całkiem coś innego. Był to piękny bukiet czerwonych róż. Były naprawdę piękne. Teraz dopiero do mnie dotarło z jakiej okazji je dostałam i kto jest ich nadawcą. Dzisiaj walentynki ! Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech. Wiedziałam, że dzisiejszy dzień będzie doskonały i nic nam go nie zniszczy. Wzięłam kwiaty na ręce i zeszła na dół po schodach poszukać mojego romantyka… Kiedy zeszłam w kuchni ujrzałam wspaniale przystrojony stół. Były na nim poukładane płatki róż i 2 świeczki, wszystko było  biało- czerwonym kolorze. Wszystko wspaniale ze sobą kontrastowało … Byłam zachwycona ! Poszukałam jakiegoś wazonu i wstawiłam do niego kwiaty. Nagle poczułam czyjeś silne ramiona obejmujące z mnie z tyły. Zaraz potem poczułam jak czyjeś usta delikatnie muskają moją szyję. Pierwsze co przyszło mi do głowy to : Damon ! Nie myliłam się … Natychmiast odwróciłam się i oddałam każdy jego pocałunek z wielką miłością i pasją. Ona robił to samo.
- Dzień Dobry, kochanie – powiedział – podoba Ci się niespodzianka ? – zapytała Damon
-Czy mi się podoba !? To jest niesamowite Damonie !! Przyznaj się czy sam to zrobiłeś !?
-Dla Ciebie wszystko księżniczko – odpowiedział po czym wpił się w moje usta.
Oddawałam każdy jego pocałunek. Nagle to on oderwał się ode mnie pierwszy co mnie zdziwiło. To zawsze ja musiała się jakoś wymigiwać.
- Na to jeszcze przyjdzie czas – powiedział z uśmiechem na twarzy i gestem ręki wskazał na odsunięte krzesło – śniadanko, a potem cały dzień niespodzianek i wrażeń. Mając na myśli cały dzień miałem na myśli też noc. – to powiedział ze swoim szelmowskim uśmiechem na twarzy. Uwielbiałam go takiego, czułam się wtedy tak jakby był tylko mój. Zresztą był jeszcze nigdy nie czułam się tak kochana jak przy nim, ja nigdy nikogo nie kochałam tak jak jego. Śniadanie było pyszne ! Zjedliśmy je w spokoju lecz od czasu do czasu spoglądaliśmy na siebie i uśmiechaliśmy się do siebie.
- Smakowało ? – zapytał Damon biorąc mnie na swoje kolana.
- Czy mi smakowało !? To było wyśmienite Damonie !! Gdzie nauczyłeś się tak dobrze gotować ? – zapytałam z zachwytem.
- Tu i tam .. – odpowiedział posyłając mi promienny uśmiech, który był przeznaczony tylko dla mnie.
Odwzajemniłam uśmiech lecz Damon wykorzystując okazje wpił się w moje usta mocno mnie do siebie przytulając. Odwzajemniłam pocałunek i jeszcze bardziej do niego przylgnęłam, ale po chwili przypomniało mi się, że i ja mam dla niego prezent. Kupiłam go właśnie na tę okazję w wypadku gdybym nie miała czasu zrobić tego później. Teraz widzę, że jednak dobrze zrobiłam. Niechętnie się od niego oderwałam składając na jego ustach jeszcze jeden, krótki pocałunek.
- Poczekaj tutaj chwilę – powiedziałam i skierowałam się w stronę schodów, zostawiając Damona w kuchni.
Wparowałam do naszej sypialni i zaczęłam szukać paczki, którą wcześniej ukryłam aby przypadkiem go nie znalazł. Postanowiłam dać mu coś co będzie i mi i jemu dobrze się wspominało. Były to nasze zdjęcia z podróży połączone razem. Udekorowałam to jeszcze małymi detalami. Wiedziałam, że mu się spodoba. Do tego dodałam jeszcze perfumy o całkiem innym zapachu niż te, które używał Damon. Nie mogłam się powstrzymać dlatego kupiłam mu też śliczny niebieski podkoszulek. Wreszcie coś innego niż czarne. Bardzo chciałam go w tym zobaczyć ! Zeszłam na dół i zauważyłam, że Damon sprząta po śniadaniu. Szybko do niego podbiegałam i zakryłam mu oczy.
- Ja też coś dla Ciebie mam – powiedziałam dumnie i wręczyłam mu pudełeczko.
- Nie musiałaś Eleno. Przecież wiesz, że Ty jesteś moim wymarzonym prezentem – powiedziała i złożył pocałunek na moim nosie.To było takie słodkie z jego strony. Usiedliśmy na kanapie, oczywiście ja na kolanach mojego księcia, a on zaczął rozpakowywać prezenty. 

 Damon:
To miło ze strony Eleny, że pamiętała o mnie. Byłem bardzo ciekawy co dla mnie przygotowała, dlatego zacząłem rozpakowywać wszystko trzymając Elenę na moich kolanach. Pierwsze co zobaczyłem to piękny plakat zdjęć moich i Eleny z naszych wyjazdów. Były pięknie udekorowane.  
- To jest przepiękne skarbie. Musiałaś się nad tym bardzo opracować – kiedy to powiedziałem wplotła palce w moje kruczo – czarne włosy oddając każdy mój pocałunek. Błądziłem dłońmi po jej plecach, a ona zamruczała z zadowolenia. Gdy się od siebie oderwaliśmy zacząłem oglądać inne prezenty. Zapach nowych perfum był nieziemski. Najbardziej zaciekawił mnie niebieski podkoszulek.

Elena:
- Niebieski – powiedział w śmiechu – dziękuje jest bardzo ładny. Mówiąc to pocałował mnie w policzek.
- Chciałam żebyś miał coś w innym kolorze niż tylko w czarnym, ale cieszę się, że Ci się spodobał – powiedziałam wtulając się w niego.
- Tak się składa, że to jeszcze nie koniec niespodzianek. Bo to jest ode mnie dla Ciebie– w tym czasie wręczył mi jakieś pudełeczko.
Kiedy je otworzyłam moim oczom ukazał się widok pięknej bransoletki. Byłam zachwycona. 
- Damonie … - wydukałam – to jest piękne ! Ale musiało kosztować fortunę ! Dziękuje jesteś wspaniały – od razu założyłam bransoletkę na rękę.  
- A teraz zapraszam Cię na spacer – powiedział i podał mi dłoń, którą szybko ujęłam. 
- Z wielką chęcią. Tylko w coś się przebiorę – nawet nie zauważyłam, że dotąd byłam w piżamie.
Szybko włożyłam na siebie ubrania. Zrobiłam mocniejszy makijaż i zeszłam na dół gdzie czekał już na mnie Damon.
-Ślicznie wyglądasz – oznajmił i objął mnie w pasie, a ja w sekundzie się zarumieniłam. 
- Dziękuję – odpowiedziałam – Ty również dobrze wyglądasz – stwierdziłam z podziwem.
Szliśmy przez jakąś alejkę, trzymając się za ręce i mówiąc sobie słodkie słówka. Nagle Damon wprowadził mnie na jakąś nieznaną mi dotąd ścieżkę.
- Gdzie idziemy ? – zapytałam nieświadoma niczego.
- Zobaczysz – powiedział mi na ucho i prowadził dalej – mam dla Ciebie niespodziankę tak jak obiecałem.
Nie zadawałam już więcej pytań i pozwoliłam się poprowadzić do celu.  Kiedy przemierzyliśmy ostatni zakręt moim oczom ukazał się zadziwiający widok. Wszystko było udekorowane światełkami i czerwonymi sercami, w których znajdowały się nasze imiona. W tle leciała nasza ulubiona piosenka. Wszystko było takie romantyczne !
- Czy mogę prosić moją walentynkę do tańca ? – wydukał uwodzicielskim głosem tak, że nogi się pode mną ugięły.
- Oczywiście. Będę zaszczycona – oznajmiłam i złączyłam swoją dłoń z jego a drugą położyłam na jego ramieniu. 
Okręcaliśmy się w rytm piosenki przytuleni do siebie. Nic się wtedy nie liczyło tylko my. Czułam się wtedy tak … dobrze ! 
Wtedy Damon się wyprostował i zrobił ze mną obrót tak, żebym trafiła na jego usta. Oddałam każdy jego pocałunek tak namiętnie jak tylko mogłam. Uwielbiałam się z nim całować. Wplotłam palce w jego włosy i jeszcze bardziej do niego przylgnęłam. Nic się wtedy nie liczyło tylko nasze usta złączone ze sobą. 
- Kocham Cię Eleno nawet nie wiesz jak mocno – rzekł a mi zrobiło się cieplej na sercu.
- Ja Ciebie też Damonie bardzo ! – mruknęłam i złożyłam na jego ustach namiętny i długi pocałunek. Całowaliśmy się długo i namiętnie. Wplotłam palce w jego włosy i jeszcze bardziej do niego przylgnęłam.
- Może wrócimy już do domu ? Dokładnie do naszej sypialni ? – zapytałam i zrobiłam niewinną minę.
- Z wielką chęcią – odpowiedział. Po czym wziął mnie na ręce i w wampirzym tempie pobiegł do rezydencji.
Nawet nie zauważyłam kiedy znaleźliśmy się w naszej sypialni. Nagle poczułam, że zderzyłam się ze ścianą. Damon wziął mnie na ręce zmuszając mnie abym oplotła go w pasie nogami. Wplotłam palce w jego włosy nadal żarliwie całując jego usta. On robił to samo. Po mału jego dłonie zjechały na moje biodra. Nadal mnie podtrzymywał. Delikatnie przegryzłam jego wargę,a on wydobył z siebie cichy jęk. Popchnęłam go z całej siły na łóżko i to ja teraz zawisłam nad nim. Nagle obkręcił się i to teraz on wisiał nade mna. Jego pocałunki zjechały na mój dekolt a ja cicho jękłam kiedy zdarł ze mnie bluzkę. Ne byłam dłużna i zrobiłam to samo z jego podkoszulkiem. Szybko się zorientowałam, że nie miałam na sobie już spodni. Wiedziałam, że nie mam chęci walczyć teraz z paskiem Damona więc wiedziałam, że on sam cos na to poradzi. Chwilę później byliśmy już nadzy. Teraz to ja całowałam nagi tors Damona. Widać było, ze mu się to podobało. Wiem jedno, że to były moje najlepsze walentynki jakie dotąd miałam. Najważniejsze, że spędziłam je z Damonem. Ale mam też pewność, że ta noc szybko się nie skończy.

czwartek, 6 lutego 2014

Rozdział 75.

Żeby mi było jasne nie uważam się za wspaniałą pisareczkę nie oczekuję od nikogo oklasków za to co robię. Staram się jak mogę by wszystko ze sobą grało i niczego nie kopiuje !  Dziękuję za wsparcie inny czytelnikom ! (To nie był sarkazm) Anonimowy dziękuję za szczerą opinię i to mi się w Tobie podoba, ale się niestety w całości nie zgodzę ! Pozdrawiam !
44148056 GG-pisać ja nie gryzę !
Edit: Postanowiłam poprawić ten rozdział i doszłam do wniosku, że śmierć Eleny była bez sensu.
Dziękuję wszystkim za komcie do poprzedniej wersji tego rozdziału ! Kocham was !
Postaram się jeszcze pociągnąć tego bloga ! Jeśli macie propozycję na jakiś wątek śmiało powiedzcie mi o tym w komentarzu !

Damon: Obudziłem się rano, ale nigdzie nie było przy mnie Elen i zaraz zaraz nie jestem też w swojej sypialni. Co ja do cholery robię w sypialni mojego brata i co ja mam na sobie ? Leniwie wstałem z łóżka i poszedłem do swojej sypialni i zobaczyłem na łóżku śpiącą Elenę, ale ktoś koło niej leżał. Podszedłem bliżej by zobaczyć i nie wierzyłem własnym oczom. To ja leżałem obok niej. Odwróciłem się na pięcie i pobiegłem do łazienki. Stanąłem przed lustrem i wziąłem głęboki wdech i gdy otworzyłem oczy mój świat wręcz zawirował. Wyglądam jak Stefan, wyglądam jak Stefan powtarzałem w myślach i modliłem się by był to sen. Wybiegłem z łazienki i zacząłem potrząsać samym sobą to trochę dziwne.
-Co jest ?-spytał sennym głosem mój brat. Złapałem go za rękę i ściągnąłem z łóżka.
-Cholera !!-krzyknął Stefan gdy stanął na przeciwko mnie. To nie może się dziać na prawdę !!-szepnął.
-Ta czarownica zamieniła nas ciałami !-powiedziałem i zacisnąłem ręce w pięści.
Poszliśmy na dół do salonu i od razu chwyciłem za telefon i wykręciłem numer do mulatki. Odebrała po kilku sygnałach.
-Bonnie masz przyjechać jak najszybciej do pensjonatu !-wypaliłem prosto z mostu.
-A grzeczniej się nie da ?-warknęła zaspanym głosem.
-Nie wygłupiaj się !!-powiedziałem i ścisnąłem mocniej telefon w ręce.
-Będę za 2 godziny-odparła.
-Jaja sobie robisz ?-warknąłem wytrącony z równowagi.
-Nie nie robię sobie jaj !-odpowiedziała i się rozłączyła.
-No świetnie !!-fuknąłem i cisnąłem telefonem o ścianę.
-Nerwy teraz w niczym nie pomogą-mruknął Stefan i nalał nam alkoholu. Mam nadzieję, że wszystko wróci do normy, ale jak ja powiem o tym Elenie. Przecież ona oszaleje !
-Hej wam !-przywitała nas radosnym tonem głosu Elena i podeszła do mojego brata i go pocałowała. Gdzie byłeś ? Wiesz, że nie lubię się budzić, a Ciebie przy mnie nie ma-rzuciła i mocno się w niego wtuliła. Stefan aż zdębiał.
-Eleno musimy coś Ci powiedzieć-zacząłem nie pewnie.
-Co masz na myśli Stefanie ?-spytała i zmarszczyła czoło ze zdziwienia.
-Za kara o której mówiła wczoraj wiedźma już nas dotknęła-powiedziałem, a Elena zachłysnęła się powietrzem. Mianowicie ja i Stefan zamieniliśmy się ciałami-dodałem, a Elen wybuchła głośnym śmiechem.
-Hahahah, a to dobre. Nie czas na żarty Stefanie-zachichotała i zrobiła się cała czerwona ze śmiechu.
-Możemy Ci to udowodnić-rzucił Stefan.
-Gdy byliśmy w hotelu w windzie..-przerwała mi Elena.
-Nie kończ !-szepnęła i zakryła ręką usta. To nie możliwe-wyszeptała po chwili i opadła na kanapę.
-Spokojnie to wszystko na pewno da się odkręcić-zacząłem ja pocieszać, ale to nie skutkowało.
-Dzwoń do Bonnie !-pisnęła Elena i zaczęła nerwowo chodzić po salonie.
-Już to zrobiłem-odparłem.
-Uspokój się-wydukałam i podszedłem do niej. Dziewczyna głośno westchnęła. Pogładziłem ją po policzku.
-Jak się całowało z moim bratem ?-zachichotałem i kątem oka spojrzałem na Stefana, który zpiorunował mnie wzrokiem.
-Nie czas na takie rzeczy !-rzuciła i wyszła z salonu.
-Gdzie byłeś ?-usłyszałem głoś Lexi i zanim Stefan zdążył zareagować Lexi wpiła się w moje usta, a gdy się oderwała obdarzyła mnie promiennym uśmiechem.
-Lexi-zaczął nie pewnie Stefan. Ta kara już się ziściła i właśnie całowałaś Damona, gdyż zamieniliśmy się ciałami-wyjaśnił Stefan, a Lexi złapała się za głowę.
-To jest jakaś paranoja !-krzyknęła.
-Chodź wyjaśnię Ci wszystko na górze-mruknął Stef i objął Lexi w pasie, po czym wyszli z salonu.
W ciele Stefana czułem się taki słaby i nieatrakcyjny.

****

-Stefan !! Coś ty do cholery zrobił z moimi włosami ?!-krzyknąłem gdy zobaczyłem co Stefan ma na głowie.
-No co tak jest lepiej-odparł i nalał sobie burbona.
-Dla Ciebie jest lepiej ! Jak ja będę wyglądał ?-rzuciłem wkurzony. Obiecuję, że jeśli zrobi coś jeszcze z moim ciałem to zgolę jego piękne włoski.
-Nie gorączkuj się-wydukał, a ja przewróciłem oczami.  Gdy Elena weszła do salonu podeszła do Stefana i poczochrała trochę jego, a raczej moje włosy. 
-Tak lepiej-powiedziała i usiadła obok mnie nie kanapie. Chciałem ją cmoknąć w policzek, ale mi na to nie pozwoliła.
-Wstrzymaj się-szepnęła obojętnie i nalała sobie burbona. Zrobiłem niezadowoloną minę i głośno westchnąłem.
-Gdzie ta Bonnie spóźnia się-rzuciła Emma gdy weszła do salonu. Trzeba sprawdzić co z Kath-dodała po czym usiadła na kanapie.
-Ja się tym zajmę. Chodź ze mną Stef-mruknąłem i wyszedłem z pomieszczenia. 
Wampirzyca leżała na zimnej betonowej podłodze i się nie ruszała. Podszedłem do niej i lekko nią potrząsnąłem. 
-Czego ?-syknęła chrapliwym głosem i otworzyła oczy. Stefan wrzucił do celi stary koc, aż tak źle wychowani, to my nie jesteśmy. Kath przeszła do pozycji siedzącej i lekko się skrzywiła.
-Co jest ?-zapytał Stef i oparł się o ścianę.
-Głowa mnie boli. A co Cię to obchodzi Damonie ?-warknęła i nabrała głośno powietrza. Umieram-dodała po chwili, ale jakoś mnie to nie ruszyło. Stefan wzruszył obojętnie ramionami.
-W zasadzie to nie Damonie tylko Stefanie-rzucił mój brat. Katherine zrobiła zdziwioną minę. 
-Zamieniliśmy się ciałami-wyjaśniłem i wtedy wampirzyca wybuchła śmiechem. Spojrzałem na nią z pogardą i razem ze Stefanem wyszliśmy z celi.

Elena: Przechadzałam się nerwowo po salonie w oczekiwaniu na Bonnie. Nigdy nie myślałam, że Damon i Stefan zamienią się ciałami. Jak dla mnie to już było za wiele. Znosiłam wiele dziwnych rzeczy, ale to jest już istna paranoja.
-Już jestem !-usłyszałam głos Bonnie, która wbiegła do salonu. Mam nadzieję, że ona rozwiąże ten problem bo inaczej oszaleję.
-O co chodzi ?-spytała zaciekawiona i położyła księgi na stoliku.
-No wreszcie przyszłaś !-rzucił Damon gdy wszedł do salonu razem ze Stefanem.
-Chodzi o to, że pewna czarownica zamieniła ich ciałami-wyjaśniłam i usiadłam na kanapie.
-Zrób jakieś czary mary by wszystko wróciło do normy-powiedział pewny siebie starszy Salvatore, a ja zpiorunowałam go wzrokiem.
-Tego się nie da zrobić tak chop siup-oznajmiła Bonn.
-Proszę pomóż nam-szepnęłam i poczułam, że mnie ktoś przytula, to był Damon. Czułam się tak nieswojo przy nim gdy był w ciele swojego brata  i było mi wstyd z tego powodu.
-Obawiam się, że nie będę mogła wam pomóc-oznajmiła Bonnie, a mi serce podskoczyło do gardła.
-Dlaczego ?-spytał zmartwiony Stefan.
-Do tego jest potrzebna ogromna ilość magii, a ja nie mam jej wystarczająco by odczynić to zaklęcie-rzuciłam i głośno westchnęła. Przepraszam-dodała po chwili.
-Znajdziemy jakiś sposób-wydukał Stefan i wyszedł z salonu.
Nie wiedziałam, że ta cała zamiana ciał wywoła w pensjonacie tak napiętą atmosferę.
Nagle z dołu zaczęły dochodzić dziwne dźwięki.  Głośno westchnęłam i zeszłam, na dół.
-Czego ?-warknęłam gdy weszłam do celi. Kath siedziała oparta o ścianę, była cała zalana potem. Nie wiedziałam, że to zaklęcie będzie działać aż tak szybko.
-Trochę podsłuchałam tego co mówicie i chcę wam pomóc w końcu i tak umieram, więc mogę choć raz zrobić coś dobrego-oznajmiła ale ja jakoś jej nie ufałam.
-Dlaczego mam Ci w to wierzyć ?-spytałam i zmarszczyłam czoło ze zdziwienia.
-Ohhh.. daj spokój i tak wiem, że zrobisz dla niego wszystko, więc choć raz zaryzykuj-powiedziała i zaczęła się krztusić. Znam trzy bardzo potężne czarownice one zrobią dla mnie wszystko nie pytaj dlaczego-dodała po chwili.
Wzięłam głęboki wdech i podeszłam do niej.
-Co ty robisz ?-zapytała zdumiona gdy zobaczyła, że podnoszę ją z podłogi. Może popełniam największy błąd w moim życiu ale choć raz trzeba pomyśleć o sobie.
-Musisz nam pomóc-mruknęłam i podtrzymując ją w pasie weszłam na górę.
-Eleno co ty do cholery wyrabiasz ?-zapytała zdumiona Emma gdy zobaczyła co robię.
-Ona nam pomoże-rzuciłam i zaprowadziłam na pół żywią Kath do jednej z sypialni i dałam jej pół kubeczka krwi.
-Tylko bez żadnych numerów. Jeśli nam pomożesz obiecuję, że Cię wypuścimy-powiedziałam hardo. Nie było mi łatwo jej to obiecać.


-Gdzie są te wiedźmy ?-spytałam po kilku minutach ciszy.
-Daj telefon-wychrypiała Kath, a ja zrobiłam to o co prosiła. Dziewczyna wykręciła  jakiś dziwny numer.
-Vítá vás Kateřina Petrova. Mystic Falls co nejdříve. Potřebuji vaši pomoc!-powiedziała i z uśmiechem na twarzy oddała mi telefon. 
-Załatwione-rzuciła i zamknęła oczy.
-Elena co ty wyprawiasz ?!-zapytał niezadowolony Damon wchodząc do sypialni.
-Jadą do nas trzy wiedźmy by to naprawić i to dzięki Katherine. Wszystko będzie dobrze-powiedziałam i cmoknęłam go w policzek, po czym złapałam za rękę i wyprowadziłam go z sypialni.
-Bonnie nie długo dotrą do nas trzy wiedźmy one nam pomogą-oznajmiłam gdy weszłam do salonu. Mulatka zrobiła zdziwioną minę.
-Jak to ?-spytała zamykając księgi.
-Katherine nam pomogła-powiedziałam na jednym wydechu, a na twarzy Bonnie i innych zgromadzonych w salonie pojawił się szok.
-To jest nieodpowiedzialne-powiedziała stanowczo Emma.
-Trzeba zaryzykować-powiedziałam i głośno westchnęłam. Widać, że oni wolą siedzieć bezczynnie i czekać na cud ale ja nie zamierzam.

****

Wszyscy stali już na swoich miejscach, a tajemnicze wiedźmy zaczęły wypowiadać zaklęcie. Byłam nie spokojna chciałam tylko żeby się wszystko gotowe.
Deleri vitium in terra 
abscondita est in æternum: 
Omnes vires nobis, 
reditum ad locum fratrum.
Deleri vitium in terra 
abscondita est in æternum: 
Omnes vires nobis, 
reditum ad locum fratrum.
Deleri vitium in terra 
abscondita est in æternum: 
Omnes vires nobis, 
reditum ad locum fratrum.
Nagle okna otworzyły się z łoskotem, a do salonu wpadł porywczy wiatr. Damon i Stefan zawyli z bólu, a potem już kompletna cisza. Wiedźmy kiwnęły głową, na znak, że wszystko się udało.
-Dziękuję-wyszeptałam, a czarownice w minucie ulotniły się z pensjonatu.
-Damon ?-wyszeptałam gdy podeszłam do niego.
-Udało się-odparł i mocno mnie do siebie przytulił. Odetchnęłam z ulgą i znowu wszystko wróciło do normy ale zobaczymy na jak długo. Teraz liczy się to, że odzyskałam Damona.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Kolejna beznadzieja !!








NA BLOGU TRWA ,,REMONT ''

poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 74.

Kochani z moim blogiem też będziemy się powoli, żegnać. Odnoszę wrażenie, że wszystko jest już takie naciąganie i nieciekawe. Im więcej rozdziałów tym mniej komentarzy :(
Pokażcie mi, że jesteście ze mną, a zyskam więcej motywacji, by dobić do 100, a nawet do 200. POTRZEBUJĘ WAS !
IM WIĘCEJ KOMCI TYM SZYBCIEJ NN. MAM JUŻ NAPISANY CAŁY 75 ROZDZIAŁ !

Elena: Obudziłam się w nocy, lecz nigdzie nie było Damona. Zrobiłam zdziwioną minę i przetarłam ręką zaspane oczy. Leniwie zeszłam z łóżka i poszłam do kuchni, nalałam dwie szklanki soku.
Damona znalazłam w salonie, siedział na kanapie i intensywnie o czymś myślał, przynajmniej tak wyglądał.
-Nie możesz spać ?-spytałam podając mu szklankę z sokiem.
-Tak-odparł krótko i objął mnie ramieniem.
Moje życie może być już takie zawsze. Wolne od problemów i ciągłego bólu. Nie doceniałam tego co mam, a teraz już wiem, że muszę się cieszyć z małej drobnostki. Mam przy sobie najlepszego faceta w świecie i nic mi tego nie odbierze.
-Co powiesz na mały spacer ?-spytał z szelmowskim uśmiechem na twarzy.
-O tej porze ?-spytałam zdziwiona jego nagłą propozycją.
-Godzina nie gra roli-odparł i pocałował mnie czubek nosa. Zachichotałam po czym wstałam z kanapy i jak najszybciej nałożyłam na siebie ubrania.
Zostawiliśmy klucze w recepcji i wyszliśmy z hotelu.
-Piękna noc-mruknęłam i wtuliłam się w Damona.
-Widzisz tamtą gwiazdę ?-spytał wskazując palcem na najbardziej rozświetloną gwiazdę.
-Tak jest przepiękna-wydukałam.
-Od dziś on nazywa się Elena-oznajmił, a na mojej twarzy wyskoczył ogromny szok.
-Czy ty kupiłeś mi gwiazdę ?-spytałam zarzucając mu ręce na szyję. Chłopak pokiwał głową i wpił się w moje usta. Oddałam każdy jego pocałunek.
-Dziękuję, dziękuję, dziękuję-rzuciłam i wtuliłam się w niego jak najmocniej umiałam. Nikt jeszcze nie zdołał sprawić mi tyle szczęścia na raz. Sama nie wiem jak mu się odwdzięczę. Od środka aż kipiałam z radości.
-Chodźmy obejrzeć pokaz fajerwerków-powiedział i złapał mnie za rękę.

****


-Dziękuję, że mnie tu zabrałeś-mruknęłam i wtuliłam się w niego.  W ciszy oglądaliśmy wybuchające na niebie kolorowe fajerwerki.  Zaraz wracam-oznajmiłam i zaczęłam przedzierać się przez tłum.
Weszłam do jednej z toalet poprawiłam włosy i makijaż gdy wychodziłam zderzyłam się z jakimś mężczyzna.
-Przepraszam-rzucił zmieszany.
-Nic się nie stało-odparłam już chciałam go minąć ale złapał mnie za rękę.
-Jestem Josh-powiedział i podał mi rękę, którą oczywiście uścisnęłam.
-Elena-mruknęłam i lekko się uśmiechnęłam.
-Co taka piękna dziewczyna jak Ty robi sama w tak tłoczną noc ?-spytał z szelmowskim uśmiechem na twarzy.
-Przepraszam śpieszę się-rzuciłam i gdy już odeszłam kilka kroków od niego, zostałam mocno szarpnięta i moje usta spotkały się z czyimiś ustami. Z łatwością się wyrwałam gdyż byłam silniejsza.
-Dupek !-syknęłam i przewróciłam oczami.
-Co tu się dzieje ?-usłyszałam głos zdenerwowanego Damona. Odetchnęłam z ulgą gdy go zobaczyłam.
-Twoja dziewczyna nieźle całuje-mruknął Josh i zachichotał pod nosem.
Damon popatrzył się na mnie zmieszany.
-To nie jest tak jak myślisz-zaczęłam się tłumaczyć.
Salvatore zwinął ręce w pięści i uderzył w twarz Josha. Chłopak upadł na ziemię, a Damon odszedł jak gdyby nigdy nic.
Świetnie po prostu świetnie.
Znalazłam go w hotelu, był zły stał w oknie ze szklanką alkoholu w ręce. Głośno westchnęłam i szybko spakowałam swoje rzeczy. Byłam gotowa wrócić do Mystic Falls, na pewno nie chciał mnie teraz widzieć.
-Co ty robisz ?-dobiegł mnie jego zdziwiony głos.
-Damonie ten chłopak pocałował mnie w brew mojej woli. Rozumiem jeśli nie chcesz mnie teraz widzieć, ale to nie jest moja wina.-mruknęłam smutnie.
-Eleno, zostaw te walizki zostajesz ze mną-powiedział i mocno mnie do siebie przytulił. Czy on jednak się na mnie nie gniewa ?
-Nie gniewasz się ?-spytałam z ulgą w głosie.
-Oczywiście, że nie ten dupek Cię już nie ruszy. Eleno nie mógłbym skreślić od tak wszystkiego z powodu głupiego pocałunku z innym facetem, zbyt mocno cię kocham.
Cmoknęłam go w usta i zaciągnęłam do łazienki.
Damon uśmiechnął się do mnie, a już po chwili staliśmy pod strumieniem gorącej wody.
Przykleiłam policzek do jego klatki piersiowej.  Damon gładził mnie po głowie i szeptał do ucha słodkie słówka. Czasami wygadywał takie rzeczy, że nogi robiły mi się jak z waty.
Po skończonym prysznicu ubraliśmy się w świeże ubrania. Zostałam jeszcze na chwile w łazience by zrobić sobie makijaż.
Zastałam Damona leżącego na łóżku. Z uśmiechem na twarzy wskoczyłam na łóżko i zawisłam nad nim.
-Co dziś robimy ?-spytałam i cmoknęłam go w czubek nosa.
-Myślałem o windzie-zachichotał.
Przewróciłam oczami i zalotnie się do niego uśmiechnęłam po czym wpiłam się w jego usta.


Damon zamruczał z zadowolenia i pogładził mnie po plecach. Gdy się od siebie oderwaliśmy, zeszłam z łóżka i narzuciłam na siebie sweterek.
-Jestem głodna-mruknęłam i podeszłam do walizki. Wyjęłam z niej 2 woreczki z krwią, z czego jeden dałam Damonowi
-Smacznego-rzuciłam z uśmiechem na twarzy i stuknęliśmy się woreczkami.
Po kilku sekundach puste woreczki leżały na ziemi.
-Idziemy na basen-powiedziałam i wzięłam swój żółty strój kąpielowy i włożyłam do torby. Zabrałam jeszcze ze sobą klapki.
Weszliśmy do windy, gdyż basen znajdował się na samej górze. Damon stał cały czas z podejrzliwym uśmiechem na twarzy, gdy nagle wpił się w moje usta i zdarł ze mnie koszulkę.
-Damonie za chwile wychodzimy. Zobaczą nas-powiedziałam między pocałunkami.
-Nie to jest teraz ważne-odparł i zdjął z siebie koszulę.
Robiło się coraz bardziej gorąco. Po chwili byliśmy nadzy, a winda miała zatrzymać się za niecałe 30 sek.
Nie chciałam tego przerywać, a w duchu modliłam się by nikt nas nie zobaczył.
Drzwi zaczęły się otwierać, a my nadal nadzy. Damon powciskał jakieś guziki tak, że zablokował drzwi.
Szybko się ubraliśmy i przy pomocy personelu udało nam się wydostać z windy.
-I jak podobało Ci się ?-spytał gdy weszliśmy do wody.
-Mało nie spaliłam się ze wstydu-mruknęłam.
-Przyznaj, że Ci się podobało-rzucił i przyciągnął mnie do siebie.
-Może trochę-powiedziałam i zanurkowałam pod wodą. Poczułam, że ktoś łapie mnie za kostkę i przyciąga do siebie. Wynurzyłam się z wody i znalazłam się w ramionach Damona.
-Nie ładnie mi tak uciekać-zachichotał i przelotnie pocałował mnie w usta. 
Nagle usłyszeliśmy dźwięk dzwoniącego telefonu. Wyszliśmy z wody, okazało się, że to komórka Damona.
-Czego ?-spytał wyraźnie nie zadowolony.
-Musicie wracać do Mystic Falls-powiedział wyraźnie zdenerwowany Stefan. Gdy to usłyszałam serce podskoczyło mi do gardła.
-Co się stało ?-zapytał zaniepokojony Damon.
-Kath uciekła i sieje spustoszenie w MF. Zabija kogo tylko się da. Porwała Emme.-oznajmił i głośno westchnął. 
Złapałam za swoją torbę z ubraniami i pobiegłam do łazienki przebrać się. 
Wysuszyłam włosy i byłam gotowa. Damon czekał na mnie w samochodzie.
-Zostawić coś na głowie Stefana nie może skończyć się dobrze-mruknął Damon i ruszył z piskiem opon do hotelu. Przepraszam Cię, że nic nie wyszło z naszego wyjazdu-dodał wyraźnie smutny tym faktem.
-Nic nie szkodzi-odparłam i cmoknęłam go w policzek. Chłopak lekko się uśmiechnął.
-Oby jej się nic nie stało-wydukałam zmartwiona.
-Jak Kath jej coś zrobi nie będę litościwy. Zabiję ją jednym ruchem-powiedział. Gdy zaparkowaliśmy pod hotelem. Pobiegliśmy do pokoju i w minucie się spakowaliśmy. Damon nas wymeldował i ruszyliśmy w drogę powrotną.
Muszę przyznać, że jest mi trochę przykro, że po raz setny ktoś popsuł mi wyjazd no ale cóż. Widocznie muszę się do tego przyzwyczaić.

Damon: Zabiję ją jak tylko ją zobaczę. Wszystko było takie piękne. Już miałem nadzieję, że mój i Eleny wyjazd się uda, ale oczywiście ta suka musiała to rozpieprzyć.
-Damonie zwolnij. Pośpiech w niczym nam nie pomoże-szepnęła Elena wyglądając przesz szybę. Głośno westchnąłem i zdjąłem nogę z gazu.

****

-Gdzie reszta?-spytałem gdy zobaczyłem Stefana siedzącego w salonie. 
-Poszli szukać Kath-wytłumaczył Stefan. Elena była tak wycieńczona 8 godzinną drogą do domu, że poszła na górę się przespać. Ledwo widziała na oczy.
-Możesz powiedzieć jak to się stało ?-spytałem zdenerwowany i nalałem sobie burbona.
-Emma poszła zaaplikować jej werbenę, a Kath wykorzystała chwilę jej nieuwagi-rzucił Stef i zaczął przechadzać się po pokoju.
-Nigdzie jej nie ma-usłyszeliśmy głos Lexi, która weszła do salonu razem z Jeremym i Caroline.
-Świetnie !-syknąłem i cisnąłem szklanką w ścianę.
-Proszę proszę kogo moje piękne oczy widzą-dobiegł nas szyderczy głos Kath. Wampirzyca stała oparta o ścianę, a w żelaznym uścisku trzymała na pół żywą Emmę.
-Wiesz, że możemy załatwić to inaczej. Zostaw ją !-warknęła Caroline.
-Znam wasze sztuczki tym razem tak łatwo nie będzie-odparła Katherine i zaśmiała się pod nosem.  Kamień księżycowy-dodała hardo.
-Nie ma mowy !-powiedział Jer i zacisnął ręce w pięści. Zobaczyłem, że Elena stoi za Kath już chciała skręcić jej kark, ale Kath rzuciła ciałem Emmy,a złapała Elenę za gardło.
Stefan od razu chwycił ciało naszej siostry i ułożył je na kanapie.
-Puszczaj ją !-warknąłem gdy tylko zobaczyłem jak smukłe palce Katherine zaciskając się coraz mocniej na gardle Eleny.
-A dlaczego miałabym to zrobić ?-syknęła i wtedy do pensjonatu wparowały dwie kobiety. Poczuliśmy ogromy ból w naszych głowach i z bólu osunęliśmy się na ziemie. No nie kolejne wiedźmy tylko tego było nam trzeba.
-Katherine Pierce zabiłaś naszą matkę. Zapłacisz za to !! Rzuciłyśmy na Ciebie czar dzięki któremu umrzesz, nawet się tego nie będziesz spodziewać kiedy to nastąpi. Damon i Stefan Salvatore to przez was ona jest MF wybrałyśmy dla was karę, może nie tak surową jak dla Kath, ale przynajmniej może was czegoś nauczy. Wszystkiego dowiecie się rano-warknęła jedna z wiedźm i opuściły pensjonat.
Jeremy rzucił się na Kath i skręcił jej kark.
Elena zaczęła się krztusić.
-Już wszystko dobrze-powiedziałem i mocno ją do siebie przytuliłem. Caroline i Lexi zaprowadziły Emmę na górę do sypialni by odpoczęła.
-O jakiej karze ona mówiła ?-spytała zaniepokojona Elena i usiadła na kanapie.
-Nie mamy pojęcia-rzucił Stefan i głośno westchnął.
I znowu wszystko zaczyna się walić.
Złapałem Elenę za rękę i pociągnąłem ją za sobą. Usiedliśmy na łóżku w naszej sypialni i wtuliliśmy się w siebie.
-Mam nadzieję, że nie mówiły poważnie o tej karze-szepnęła Elena i pogładziła mnie po policzku.
-Jak też-szepnąłem i pocałowałem ją w czubek głowy.
-Co zrobimy z Kath ?-zapytała.
-Ciężki los ja czeka-rzuciłem i uśmiechnąłem się na samą myśl co z nią zrobię.
-Jakoś mi jej nie żal-szepnęła Elena i ziewnęła.
-Prześpij się-mruknąłem i zacząłem nucić pod nosem jej ulubioną piosenkę, po chwili usłyszałem jaj spokojny i miarowy oddech.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Buuuuuuuu !! BEZNADZIEJA !!

Zapraszam: tvd-my-storyy.blogspot.com

KATHERINE WIEDŹ, ŻE ZGINIESZ MARNIE PO TYM CO ZROBIŁAŚ W 5x11 i 5x12 NIE MA LITOŚCI !





Archiwum